poniedziałek, 6 lipca 2015

Asia i Adrian

Straciłam go, straciłam wszystko... (moja wina, twój błąd)

    Dzień jak co dzień, tyle, że to właśnie tego dnia przyszedł czas na długo planowane ognisko ze znajomymi i przyjaciółmi. Było okropnie gorąco.. Tego dnia spałam dłużej niż zwykle, co nie wyszło mi na dobra, bo za karę musiałam przypilnować młodszego rodzeństwa, czego nie rozumiałam, bo w końcu były wakacje, czyli najodpowiedniejszy czas na to, żeby móc się porządnie wyspać. Niechętnie podniosłam się z łóżka o wieści z przypilnowaniem dzieci, ale mus to mus. Rodzicom się przecież sprzeciwiać nie będę. na początku splotłam tylko byle jak włosy i ubrałam się, aby nie chodzić w samej koszulce i majtkach przed pięcioletnimi dziećmi. Najgorsze co mnie mogło w życiu spotkać, to to, że moi młodsi bracia byli niesfornymi bliźniakami jednojajowymi.. Czas leciał mi wolno, strasznie mi się dłużył, a na dworze było nie ubłagalnie gorąco, co sprawiało, że moja ochota na pójście na ognisko malała.. Dwie godziny przed wyjściem z domu do znajomych, zdecydowałam, że jednak zostanę w domu, bo często czułam się tam nie chciana, ze względu, że na niemalże wszystkie ogniska zapraszano osoby, których tylko i wyłącznie ja nie znałam.. Mimo wszystko postanowiłam się jednak umyć porządnie i jakoś normalnie się ubrać, tak na wszelki wypadek, gdybym przypadkiem zmieniła zdanie co do tego całego wyjścia. Ognisko miało być na małym placu ogrodzonym cienkimi ścianami, gdzie w okół było mnóstwo rabarbaru i tylko jednym wejściem dało się tam przejść. Po wyjściu z domu, gorąc jaka opanowała świat tego dnia, przeszkadzała mi niesamowicie. Postanowiłam się tylko i wyłącznie przejść do parku, nieopodal mojego domu i być może zapalić sobie chociaż jednego papierosa, po czym wrócić do domu i robić to co zazwyczaj, czyli siedzieć i się nudzić, lub oglądać telewizję i jak zwykle się nudzić. W parku wdrapałam się na małą górkę, usiadłam i dokładnie rozejrzałam się w okół czy nikogo starszego tam nie widać, tylko po to, żeby nie widzieli jak palę, pomimo mojego wieku, który sięgał dopiero 16 lat. Kiedy nie zauważyłam nikogo, kto mógłby donieść na mnie moim rodzicom, oparłam się o wysokie drzewo i tak sobie siedząc odpaliłam papierosa. Co trzy ściągnięte z niego dymy, patrzyłam na niego i cicho mówiłam : "Nie tylko ty uzależniłeś mnie od siebie..", mówiąc to miałam na myśli mojego starszego o trzy lata kolegę- Adriana. Papieros już prawie mi się skończył, a ja tak dobrze czułam się w cieniu tego drzewa, że zapomniałam o wszystkim. W dalszym ciągu opierając się o jego pień, zamknęłam oczy i rozmyślałam nad wszystkim jak nigdy wcześniej. W pewnej chwili usłyszałam jakby ktoś się za mną skradał, ale pierwsze co mi przyszło do głowy to to, że jakieś dzieci bawią się za mną tak cicho, albo że to po prostu jakieś zwierzątko zamieszkujące ten park. Szelest liści, gałęzi i trawy znajdującej się na ziemi byl coraz głośniejszy. Wtedy wiedziałam, że znienacka ktoś wyskoczy do mnie.
- No siema!- ktoś krzyknął za mną, a po odwróceniu się zauważyłam moją przyjaciółkę Weronikę.
- Przestraszyłaś mnie, wiesz o tym?- zapytałam śmiejąc się.
- Właśnie chciałam to zrobić. Słuchaj, bo to dziś jest to ognisko, no nie?- spytała dziwnym głosem.
- No dziś, a coś się stało., że pytasz? Mam nadzieję, że nie zapomnieli cię zaprosić..- rzekłam.
- Nie, nie zapomnieli, ale nie będę mogła na nie przyjść ze względu na to, że mama chciała dziś jechać ze mną do babci, a nie przełożę tego, bo takie ogniska jeszcze będą nie raz w te wakacje, a babci już mogę później nie zobaczyć, bo wyjeżdża z wujkiem nad morze na resztę wakacji.- wyjaśniła.
- Aha.. No rozumiem, ale trochę jest mi przykro z tego powodu, że ciebie tam nie będzie.. To ognisko było planowane tyle czasu, a już szczególnie, że jest to ognisko pożegnalne..- dodałam.
- No niestety wiem, ale nic z tym nie zrobię.. Będziesz się musiała świetnie bawić beze mnie.- zaśmiała się.-tylko pamiętaj, że na tym ognisku będzie kilku typków z miasta, którym się strasznie podobasz. Pamiętaj też, żebyś hamowała się z piciem alkoholu dziś, bo jak nie ja, to nikt inny cię nie przypilnuje..
- Wiem o tym dobrze, ale dla twojej wiadomości, doszłam do wniosku, że jednak nie pójdę na to ognisko ze względu na to, że strasznie mi się nie chce, a poza tym jest okropnie gorąco.. Sama doskonale wiesz jak gorąco jest w tym miejscu gdzie będzie ta "impreza" i tam słońce jest najdłużej zawsze...- powiedziałam i lekko się zasmuciłam.
- Już nie przesadzaj. Masz tam iść, bo jak się dowiem, że tam nie poszłaś, to nie wiem co ci zrobię.. Słuchaj Asia, ja muszę lecieć, bo nie mam tyle czasu dziś co zawsze.. Masz tam iść i siedzieć chociaż do taj pierwszej godziny, ewentualnie do drugiej.. W porywach do godziny trzeciej. - zaśmiała się, po czym wstała i pocałowała mnie na pożegnanie, a następnie poszła w swoją stronę.
        Siedziałam tam jeszcze chwilę i spojrzałam na zegarek. Wskazywał godzinę 18.55, a dokładnie za pięć minut miało się odbyć całe ognisko. Postanowiłam przejść się skrótem w tamtą stronę i tylko zobaczyć kto już tam jest. Przedzierałam się przez różne krzaki, pokrzywy i inne rośliny, póki nie natrafiłam na dróżkę prowadzącą do tego miejsca. Kiedy znajdowałam się tuż na mostku, pod którym była pięciometrowa przepaść dzieląca łąkę od terenu naszej zabawy, zadzwonił mój telefon, więc postanowiłam się zatrzymać w tym miejscu. To dzwonił Radek, czyli najlepszy kumpel Adriana.
- Halo?- odebrałam.
- No siema Aśka, gdzie ty do cholery jesteś?- zapytał.
- Ni ja jestem już tu na przejściu, a ty?
- Właśnie idziemy skrótem z Adrianem. Mamy tu browary, także czekaj na nas tam gdzie stoisz, bo musisz nam pomóc je donieść na miejsce.- oznajmił.
- To ile wy ich do cholery macie?- zapytałam zdziwiona faktem, że browar stał się dla nich ciężki.
- Nie pytaj ile, ważne, że mamy. Masz może jakieś szlugi?
- No mam, ale dziś oszczędnie z nimi, bo skończyła mi się kasa, żeby cały czas kupować, a mamie też nie będę kłamała, że te piętnaście złotych jest mi codziennie potrzebne na coś innego.- oświadczyłam.
- No przecież nie będę ich od ciebie wyciągał nie wiadomo ile. Tylko zapytałem czy masz te szlugi, a skoro masz to dobrze. Stój jak siedzisz tam gdzie jesteś, my zaraz będziemy.  Na razie.- powiedział i się rozłączył.
Jak zwykle postanowiłam pokazać jaka jestem cool i zanim zjawili się na moich oczach, odpaliłam kolejnego papierosa. Chłopcy wynurzyli się zza krzaków i podążali w moją stronę. Zajęło im to zupełnie mniej czasu niż myślałam. Zazwyczaj mówiąc "zaraz będziemy", pojawiali się na moich oczach po jakichś może dwudziestu minutach. Podeszli i jak zwykle przywitali się podając mi dłonie. Poszliśmy na miejsce i doznaliśmy szoku. Było tak niesamowicie gorąco, że aż siedzieć się nie dało normalnie... Wyszliśmy stamtąd i zmierzaliśmy w kierunku opuszczonego budynku, gdzie znaleźliśmy sporo cienia. Byłam tam tylko ja, Adrian i Radek. Nikt więcej nie przybył. Kiedy zapytałam się ich gdzie podziała się reszta, odpowiedzieli, że ognisko zacznie się godzinę później, ponieważ nie damy rady usiedzieć tam normalnie w taki gorąc. Po kilkunastu minutach dołączył do nas kolega, który przyjechał swoim nowym ścigaczem. Niedługo po nim przybył mój najukochańszy kuzyn- Darek, który był również organizatorem całego ogniska. Czas leciał w miarę szybko, tak więc ekipa również zbierała się coraz szybciej. Przed rozpoczęciem imprezy każda z osób, która dotychczas się zebrała, wypiła sobie już po piwie, oprócz mnie. Nie chciałam zaczynać tego wszystkiego od jednego piwa, a skończyć rano w drzwiach mojego domu ze znakiem "bankomat" w rękach, w ogóle nie kontaktując, a żeby tego jeszcze było mało, byłabym odprowadzana przez moich nie lepiej wyglądających ode mnie kolegów.. Nastąpiła w końcu godzina tego ogniska. Wszyscy bawili się dobrze, oprócz mnie.. Jak zwykle przeszkadzała mi obecność innych dziewczyn, które tylko zerkały na mnie i mówiły coś pomiędzy sobą również patrząc w moją stronę. W pewnej chwili miałam ochotę się do nich odezwać, ale Adrian zagadał do mnie i jakoś zapomniałam o tym. Chwilę z nim pogadałam, bo jak sie okazało chciał tylko ode mnie papierosa. Zdenerwowałam się w tamtym momencie, bo ja czuje do niego coś więcej, a on tylko ode mnie szlugi wyciąga.. Na starej kanapie opartej o cienką ścianę, która stanowiła ogrodzenie, było coraz to bardziej niewygodnie. Kto by pomyślał, że tak mała kanapa pomieści tylu ludzi.. Od początku kanapy do końca siedziały takie osoby: Adrian, mój kuzyn Darek, ja, kolega Maurycy i ktoś jeszcze. Tak sobie siedząc i zamieniając jakiekolwiek zdania z Radkiem usłyszałam zza niego takie słowa:
- Ej, Aśka, czemu ty nie siedzisz przy mnie, tylko tam?- to mówił Adrian.
Chwilę popatrzyłam na niego i w końcu odparłam:
- No bo ty wolisz siedzieć przy Darku, a u boku mieć jeszcze Radka, więc po co ja ci tam jestem?
- Wiesz, myślałem, że posiedzisz dziś przy mnie nieco dłużej niż zwykle..- powiedział.
Niewiele myśląc kazałam się Darkowi przesunąć, żeby tylko usiąść prze Adrianie.. W pewnym momencie przyszedł nasz kolejny znajomy, czyli Janek.. Wepchnął się między mnie a Adriana, czym strasznie mnie zdenerwował, bo nie dość, że na tej kanapie i tak było ciasno, to jeszcze on się zadomowił między nami.. Zaczęłam go wyzywać od debili i wtedy Adrian zareagował..
- No to skoro jest debilem to po co tu siedzisz.. Jak coś ci się nie podoba, to możesz sobie usiąść gdzieś indziej.. Jeszcze raz się zapytam.. Po co tu siedzisz jak on ci przeszkadza?- zdenerwował się..
Niewiele myśląc powiedziałam coś, co tylko on usłyszał..
- Bo cię kocham..- szepnęłam..
Adrian usłyszał to i zaczął się śmiać, ale nie z tego co powiedziałam, tylko z mojej późniejszej miny i widać było, że nie wierzy w to co słyszy. Janek zaczął dopytywać się o co nam chodzi i Adrian powiedział, że tylko i wyłącznie powie to Jankowi, ze względu na to, że tylko on zachowa to dla siebie.. Niechętnie zgodziłam sie na to, a później przez około piętnaście minut, moja miłość patrzyła na mnie i bez przerwy się śmiała.. Mówił coś, że nie będzie się z tego śmiał i nikomu więcej nigdy o tym nie powie, ale że jestem od niego trzy lata młodsza i za młoda jestem dla niego. Uznał, że to i tak nie miałoby najmniejszego sensu. Zabolało mnie to i to bardzo, ale postanowiłam tego po sobie nie okazywać. Kiedy na kanapie zwolniły się dwa miejsca i w końcu zrobiło się jako tako wygodnie, obok wepchały się te dwie dziewczyny.. Przedstawiły mi się i podały ręce, ale to nie zmieniło faktu, że mnie irytowały.. Adrian mówił coś do mnie, że jak przestanę palić przez wakacje i już w ogóle, to pomyśli od września i może spróbujemy cokolwiek, ale zanim się obejrzałam, siedział już po drogiej stronie obok tych dziewczyn. Normalnie całym ciałem się na nie kładł, łaskotał, coś szeptał do nich, śmiał się i perfidnie patrzył czy zerkam w ich stronę.. Tak mnie to zdenerwowało, że jedynie nasz wspólny kolega Hubert, który grał na gitarze, sprawił, że uśmiechnęłam się i poszłam śpiewać razem z resztą.
      Zrobiło się już ciemno i chłodno. Obok Adriana i tych dziewczyn były dwa miejsca wolne, które jedno z nich zajął Maniek, kolejny kolega.. Postanowiłam usiąść obok Mańka i zacząć się jakoś dobrze bawić, a nie tylko przejmować się tym co robi ten pajac. Kiedy tylko Maniek wstał, Adrian położył się mi na kolanach głową i zapytał czy jestem na niego zła... Kazałam mu odejść ode mnie i nawet nie myślał nad tym dłużej, tylko powiedział "no dobra, to idę" i ponownie powrócił do tych dziewczyn.. Byłam tak zła, że musiałam się napić czegokolwiek. Najpierw sięgnęłam po jedno piwo, następnie po drugie. Zanim się obejrzałam, kończyłam już trzecie.. Później postanowiłam wypić tylko kieliszek wódki, co przerodziło się w pięć takich kieliszków. Piwo i wódka, to mieszanka wybuchowa, co sprawiło, że nie czułam się trzeźwa, nawet w najmniejszych gramach. Chciało mi się wymiotować, bolała mnie głowa i czułam się coraz gorzej. Przy gitarze zauważyłam grupkę ludzi, która tańczyła w kółku i śpiewała piosenki.. Postanowiłam iść do nich i dobrze się bawić. Po niecałych pięciu minutach śpiewania i tańczenia z nimi, poczułam, że ktoś mnie obejmuje i łapie za rękę.. Odwróciłam się i zobaczyłam Adriana, który pocałował mnie w głowę dwa razy i powiedział ; "Nie martw się, będzie dobrze".. Ściskał mnie za rękę tak jakby już nie chciał nigdy w życiu puścić, ale nie wytrzymałam.. Sama puściłam i musiałam wyjść na chociaż jednego szluga. Poszłam za tą ścianę, gdzieś między rabarbar, a za mną poszedł jeden z typków, któremu się podobno podobałam. Też palił papierosa i zanim się obejrzałam, zaczął mnie całować, obmacywać i te wszystkie inne rzeczy, które sprawiły, że zrobiło mi się jeszcze gorzej.. Kiedy próbowałam go odepchnąć, wszedł Adrian... Szeroko otworzyłam oczy i niemalże poczułam się trzeźwa, kiedy go zobaczyłam.. Wszystko wyglądało jednoznacznie, a on po prostu wyszedł stamtąd, a kiedy ogarnęłam się, chciałam iść do niego i go przeprosić, dowiedziałam się, że już dawno poszedł do domu.. Wtedy nie przejmowałam sie konsekwencjami swoich czynów, tylko normalnie jak należało wróciłam do domu. Kiedy weszłam do środka, wszyscy już spali. Było coś około godziny drugiej w nocy, a pod sam dom odprowadzali mnie dwaj koledzy ze znakiem "bankomat". Zasnęłam w takim stanie w jakim wróciłam do domu, czyli w strasznym. Obudziłam się rano i nawet trochę nie bolała mnie głowa, także nie czułam się jakaś taka zmęczona czy coś tam i po prostu zapomniałam o tym, co się stało za ścianą.. Przed dwa dni nie miałam kontaktu z żadnym z chłopaków. W poniedziałek wieczorem dostałam sms'a od Adriana.. Kiedy go przeczytałam nie wiedziałam o co mu chodzi.
-" Przejebałaś sobie u mnie, a jeśli przejebałaś sobie u mnie, to przejebałaś sobie u wszystkich chłopaków z byłej naszej bandy.."
Kiedy odpisałam mu na tego sms'a, że o co mu chodzi i w ogóle, to dostałam kolejnego:
- " W przybliżeniu chodzi o ognisko. Bądź wieczorem na facebooku, to ci to wyjaśnię"
Usiadłam na łóżku i myślałam o co mu może chodzić. Nie domyśliłam się zupełnie, że chodzi o tamtą akcję zza ścianą.. Kiedy przyszła ta pora, o której zazwyczaj siedzi na fb,zalogowałam się tam. Spojrzałam na zegarek.. "Jest godzina 22:22.. To znaczy, że napisze.."- pomyślałam i czekałam, aż w końcu napisał...
- Wiesz już o co chodzi?- zaczął..
- Nie wiem.. Wyjaśnij mi proszę o co, bo poważnie nie mam pojęcia..- napisałam.
- No więc chodzi mi o to co powiedziałaś mi na ognisku, a godzinę później poszłaś za ścianę zabawiać się z innym. Teraz już rozumiesz?
Przejrzałam na oczy, a w moim oku pojawiła się łza..
- Przepraszam...- napisałam już prawie płacząc.
- Ty mnie nie przepraszaj.. Nie mów komuś "kocham cię" a później nie chodź się zabawiać z innymi.. Widzę, że nie dorosłaś do tego wszystkiego jeszcze.. Straciłaś mnie i nie odzyskasz mnie nawet jako kolegi.. Zapamiętaj to sobie..- napisał..
- Nie dasz mi już żadnej szansy?- zapytałam płacząc.
- Nie, nie dam. Przejebałaś sobie u mnie i to ostro..
- Ale przecież mówiłeś, że jestem za młoda, że to nie wyjdzie, a teraz nagle jesteś taki poszkodowany?- zdenerwowałam się.
- A skąd wiesz, że mówiłem prawdę? Może powiedziałem to tylko tak, żeby powiedzieć, a tak na prawdę było inaczej?- to co napisał mnie zamurowało i wiedziałam już wtedy, że to definitywny koniec tego wszystkiego..
- Nie mogłeś mi tego powiedzieć od razu? Tylko bawiłeś się w zgaduj zgadula? - byłam coraz bardzie zła.
- Co miałem ci do cholery powiedzieć? Że co? Że cie kocham? Dobra.. z resztą to już i tak koniec nawet naszych kontaktów. Nie pisz więcej do mnie, nie przychodź tam gdzie będę z chłopakami, bo ci siary narobię, rozumiesz?- napisał, a ja już nie mogłam nic zrobić.. Nawet nie odpisałam na to.. Usiadłam na parapecie i zaczęłam się modlić. Spojrzałam na zegarek i była już prawie druga w nocy.. Zeszłam na dół do łazienki i wzięłam żyletkę.. Wróciłam do pokoju, usiadłam przy biurku, wzięłam kartkę papieru, długopis i napisałam : "Nie ma Ciebie, nie ma mnie.. Przykro jest mi ze względu na to, że zrobiłam tak, a nie inaczej.. Przede wszystkim, że Cię skrzywdziłam.. Nie chcesz ze mną przez to rozmawiać, spoko.. Rozumiem.. Ale ty musisz zrozumieć, że nie jestem dziewczyną, która będzie cie prosić o to, żebyś został. Jeśli zdecydowałeś się wyjść z mojego życia, istnieje prawdopodobieństwo, że będę smutna przez jakiś czas, ale wiedz, że nigdy nie będę Cię ścigać. Po prostu pozwolę Ci odejść.." tylko podpisałam się pod tym, złożyłam to i na złożonej części napisałam "Mamo, jeśli to znalazłaś, przekaż to dla Adriana i powiedz mu, że go kochałam.." Sięgnęłam po tą żyletkę i usiadłam na łóżku.
Zrobiłam tylko jedno cięcie na żyłach.. Wystraszyłam się, kiedy strumień krwi wypłynął z mojego nadgarstka.. Szybko złapałam mały ręcznik, który leżał na pufie przy łóżku i obwiązałam sobie nim część tej ręki. Zaczęłam płakać jeszcze bardziej i słuchałam coraz bardziej dołujących piosenek. Wiedziałam, że to już koniec i że nikt i nic mi już nie pomoże w tym.. Kiedy po miesiącu wciąż nie mogłam dojść do siebie, nie wychodziłam w ogóle z domu, ciągle płakałam i wmawiałam sobie, że nie jestem nikomu już do szczęścia potrzebna, moja przyjaciółka Weronika wciąż mnie wspierała.. Moi rodzice wraz z moim młodszym rodzeństwem wyjechali na tydzień do ciotki, której nie znoszę, a ja zostałam sama w domu. Nie chciałam, żeby ktokolwiek mnie odwiedzał.. Poprosiłam starszą o dwa lata koleżankę, żeby kupiła mi trzy wódki, których i tak nie wypiłabym na raz, bo nie dałabym rady, ale chciałam chociaż je mieć na dłuższy czas, żeby te smutki zatopić właśnie w alkoholu... Kupiłam trzy paczki papierosów i do tego jeszcze dwa piwa.. Kiedy zaczął robić się wieczór, byłam już lekko pijana, a wcale nie wypiłam tak dużo.. Wiedziałam, że to dobrze nie wróży i wiedziałam, że wpadnę na okropny pomysł, którego nie pożałuję, bo będę w innym świecie, lepszym świecie... Napisałam tylko sms'a do Weroniki, w którym napisałam, żeby mnie nie szukała, bo idę tam, gdzie powinnam i zrobię coś, czego nie pożałuję.. Napisałam również, że lepiej jest skoczyć z mostu niż się zakochać, bo to podobno mniej boli.. zakazałam jej pisania lub dzwonienia do moich rodziców z tą wiadomością, bo wróciliby do domu, a nie chciałam tego.. Napisałam również, żeby nie tęskniła, bo na 100% znajdzie sobie lepszą przyjaciółkę ode mnie.. Napisałam to i wyszłam z domu....

Z perspektywy Weroniki

Dostałam esemesa od Aśki, który strasznie mnie zaniepokoił.. Wybiegłam z domu jak poparzona i biegłam w stronę jej mieszkania.. Niestety rozczarowałam się na miejscu, ponieważ okazało się, że się spóźniłam.. Jej już tam nie było.. Nie miałam pojęcia gdzie jest, ale postanowiłam nie rezygnować z poszukiwań jej.. Pierwsze co, to pobiegłam do domu tego gnoja, żeby mu to wszystko wygarnąć.. Tak już dłużej nie mogło być, ale miałam już bardzo mało czasu.. Pędziłam do niego ile sił w nogach.. Spotkałam do na jego podwórku, kiedy siedział na nim z Radkiem..
- Ty chamie pierdzielony!- krzyknęłam wbiegając na podwórko.
- Co ty tu do cholery robisz? Nie przychodź tu. Idź sobie do tej Aśki!- krzyknął.
- No wyobraź sobie, że właśnie jej szukam, bo napisała mi esemesa, że idzie się zabić!!- wrzeszczałam płacząc.
- Co?!- momentalnie zbladł..
- To co słyszysz...- płakałam.
- Gdzie ona teraz jest?- zapytał zdenerwowany.
- Skąd ja to mogę wiedzieć? Właśnie biegłam jej szukać i napisała mi tylko, że lepiej jest skoczyć z mostu niż się zakochać, bo podobno mniej boli! To znaczy, że ma zamiar skoczyć do wody.. Rozumiesz to co zrobiłeś? To wszystko twoja wina!!!- krzyczałam na niego nie mogąc opanować płaczu...
- Jadę jej szukać.. Wy zostaniecie tutaj, nie jedziecie ze mną! To ja zawiniłem i ja to odkręcę.. Czekajcie aż się odezwę, ale pod żadnym pozorem nie jedźcie za mną!- krzyknął ze łzami w oczach i pojechał...

Z perspektywy Adriana

Jechałem na największy most w okolicy tak szybko jak tylko mogłem, bo wiedziałem, że nie mam wiele czasu.. Było już w miarę późno.. Zachód słońca był cudowny, ale ten moment w moim życiu był najgorszy na świecie.. Nigdy nie czułem się aż tak źle.. Nie wiedziałem jak mogłem ją tak potraktować.. Zastanawiałem się czy wszystko to co jej napisałem miało jakiś sens.. W sumie myślę do tej pory, że ona tak samo by postąpiła na moim miejscu, ale po mnie to spłynęło, a ona nie wytrzymała i posunęła się o krok za daleko.. Kiedy dojechałem na ten pieprzony most, wybiegłem z samochodu jak poparzony i zauważyłem ją.. Stała już za barierką, z butelką wódki w ręku.. Co chwila robiła łyk tej wódki.. Przeraziłem się, bo wiedziałem, że za chwilę może już nie być w stanie stać o własnych nogach i nie da rady nawet przytrzymać się barierki i spadnie w dół do wody...
- Asia, nie rób tego!- krzyczałem biegnąć w jej stronę..
- Nie podchodź do mnie! Wystarczająco mnie skrzywdziłeś.. Teraz to ja nie chcę znać ciebie!- krzyczała i płakała w tym samym czasie..
- Przepraszam! Już nigdy więcej tego nie zrobię! Kocham cię, rozumiesz??- nawet ja się w tym momencie rozpłakałem..
- Teraz to sobie uświadomiłeś jak jest już za późno? Ogarnij się, bo masz 19 lat, a zachowujesz się jak dzieciak.. Dobra, może i zawiniłam, bo to ja pozwoliłam się temu typowi obmacywać jak patrzyłeś!- coraz gorzej krzyczała.
- Przepraszam.. A jak bys zachowała się na moim miejscu? Myślę.. W sumie to nie myślę, bo wiem, że dokładnie tak samo byś się zachowała i nie wmówisz mi, że nie, bo wiem swoje.. Chcę cię przeprosić, bo cie kocham i mimo tego wszystkiego, co do ciebie napisałem wtedy na czacie, to jesteś cholernie ważną osobą w moim życiu, rozumiesz??- nie wytrzymałem..
- Tylko, że to jest MOJA WINA, TWÓJ BŁĄD, rozumiesz?- krzyknęła i pochyliła się do przodu. Na szczęście byłem wystarczająco blisko niej, aby ją złapać w tym momencie, żeby nie spadła w dół. Przełożyłem ją przez barierkę i mocno przytuliłem.. Wiedziałem, że bez niej nie byłoby mnie.. Kiedy spojrzałem na jej pociętą rękę, wiedziałem, że zrobiła to przeze mnie.. Wiedziałem, że jeśli już nie będzie chciała ze mną rozmawiać, to będę musiał nauczyć się żyć bez niej, ale wiedziałbym, że następnym razem nie popełnię takiego błędu, w szczególności, że cholernie ją kochałem i kocham nadal.. Zależy mi na niej jak na żadnej innej rzeczy.. Skłamałbym mówiąc, że chcę się z niej wyleczyć, dlatego tylko jak mi wybaczyła, oświadczyłem się jej mimo tego, że ja mam tylko te 19 lat, a ona 16...



       Pamiętajcie, żeby nie popełniać takich błędów, bo możecie mieć już później maksymalnie wywalona na ta osobę, a ona w pewnym momencie będzie chciała sobie zrobić krzywdę właśnie z waszej winy.. Ta historia nie jest wymyślona.. To zdarzyło się właśnie w moim przypadku, czyli w przypadku tutejszego Adriana.. Uwierzcie mi, że to później może zaboleć bardziej was, niż osobę, którą skrzywdziliście..





















12 komentarzy:

  1. aż się popłakałam ;c szczerze wam powiem, że nie wierzę w rzeczywistość tej historii, ale w sumie życie pisze różne scenariusze ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. ja to sie mu nie dziwię że ją olał bo jak mu mówi że go kocha to po co idzie za ścianę z kimś innym ?

    OdpowiedzUsuń
  3. no niby poszła na fajka i ten typek poszedł za nią

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja to sobie jednak myślę, że on miał prawo się zdenerwować o coś takiego, bo w sumie każdy by się zdenerwował, ale szanse drugą jej dać mógł.. Szkoda mi tej dziewczyny, bo jeśli to prawdziwa historia, to ona serio się wycierpiała przez niego :c

    OdpowiedzUsuń
  5. Żal, dalabyś/dałbyś druga szanse za coś takiego bo ja bym miała z tym problem

    OdpowiedzUsuń
  6. każdy miałby z tym problem, ale tu chodzi o to, że jak już ona chce się zabić, to musisz zadziałać, bo dopiero w tym momencie sobie uświadamiasz, że ci zależy na takiej osobie i że twoje życie bez niej nie miałoby sensu, czaicie?

    OdpowiedzUsuń
  7. jak kocha to wróci jak świnia to rzuci i to jest procte c;

    OdpowiedzUsuń
  8. no to po co w ogóle krzywdzić? ja tego nie rozumiem i rozumiem tego chłopaka..dziewczynę ttochę też bo jednak takten typek się do niej dopierał jak Adrian wszedł za ta ścianę ..

    OdpowiedzUsuń
  9. przestańcie siętu kłócić kurde. opowiadanie albo jest dobre, albo bardzo dobre lub zle, ale cholera jasna nie czepiajcie się tego, bo ta dziewczyna to przeżyła i na pewno nie chce przeżyć tego jeszcze raz, dziękuję za uwagę co do mojego komentarza ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Słuchajcie, tu nie ma co się sprzeczać o to, bo ta historia jest prawdziwa... Moja koleżanka to przeżyła i wiem, że pierwsze Wasze zdanie jest takie, że to ona źle postąpiła, ale to ten gostek się do niej przykleił jak ''Adrian" wszedł tam ........ Trochę zrozumienia w stosunku do niej i niego.. To nie jest łatwe, bo ona do tej pory chodzi z bliznami na ręku i świadomością, że chciała się zabić przez kogoś, z kim jest do tej pory..

    OdpowiedzUsuń